Dla rodziców
MAJ 2018
Zapiski naprędce

Nierzadko można odnieść wrażenie, że życie mknie jak szalone. Mijają dni, tygodnie, miesiące, lata. Wszystko trzeba zrobić prędko. Jak w tym pędzie można znaleźć czas dla siebie? Zapiski naprędce to próba zatrzymania się choć na chwilę, aby pomyśleć o tym, co niesie nam każdy dzień.

zapiski-napr%c2%a6odceMówiąc najprościej słowo ranking to klasyfikacja według określonych kryteriów. Żyjemy w czasach, gdzie na każdym kroku mamy z tym zjawiskiem do czynienia. I tak naprawdę to trudno byłoby wymienić jakąś dziedzinę związaną z naszym życiem, która byłaby wolna od tego typu punktacji. A my, chcąc nie chcąc, bardziej lub mniej świadomie ulegamy temu.
Ostatnio odkryłam, że istnieje coś takiego jak ranking imion, czyli spis najpopularniejszych imion dla dziewczynek i chłopców. Ta informacja wywołała u mnie niedowierzanie. Zdaję sobie też sprawę, że imiona podążają z duchem czasu. I w pewnych okresach popularne czy modne są te a nie inne. Ale żeby od razu podlegały ocenie. Przecież rodzice wybierają imię dla swojego dziecka, kierując się sercem. I dla nich to imię jest najpiękniejsze, bo wybrane z miłością.
I co ma zrobić dziecko, kiedy zorientuje się, że jego imię nie zmieściło się w rankingu. Albo owszem i jest, ale na odległej pozycji.
Przypomniała mi się sytuacja, która miała miejsce jakiś czas temu, dość odległy. Otóż pewnego dnia byłam w odwiedzinach u mojej koleżanki. Tam zastałam jej pięcioletnią córkę, która płakała, ponieważ w przedszkolu najlepsza koleżanka powiedziała jej, że ma nieładne imię. Mało tego, dziecko zaczęło snuć przypuszczenia, że pewnie rodzice jej nie kochają, skoro dali jej takie imię. A ostatnio podczas spotkania śmiałyśmy się we trzy, bo w jednym z najnowszych rankingów jej imię znalazło się w ścisłej czołówce.
I jakie imię wybrać dla dziecka? Nie ma na to gotowej recepty. Może nie kierujmy się modami, rankingami, ale rodzicielskimi uczuciami.

Wszystko o Twoim dziecku

O czym mogą rozmawiać kobiety? O pracy, o swoich zainteresowaniach, o modzie, o przepisach kulinarnych. Jednak ich myśli zaprzątają dzieci. I nie ma też dużego znaczenia czy są to matki, czy kobiety bezdzietne. Wymieniają się doświadczeniami i poglądami nie z pustej ciekawości, ale z poczucia odpowiedzialności, troski.
W tym miejscu będą pojawiać się relacje z takich właśnie rozmów przy herbacie i domowych słodkościach. Spotkania odbywają się u Krysi.

wszystko-o-twoim-dzieckuMniej znaczy więcej
W dzisiejszych czasach dzieci toną w powodzi ubrań, zabawek, gadżetów. To wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba za bardzo się wysilać, żeby kupić kolejną rzecz, nierzadko zbyteczną.
Jak radzić sobie z nadmiarem przedmiotów? Jak wpoić dziecku umiejętność dokonywania trafnego wyboru?

Lucyna
Rzeczywiście żyjemy w świecie przedmiotów, które nas przytłaczają. Kiedyś znalazłam się w sklepie z rzeczami dla dzieci. Czego tam nie było? Ubrania, zabawki, książki, długopisy, kredki, gry, filmy i wiele, wiele innych. A pomiędzy półkami krążyli rodzice z dziećmi i sprawiali wrażenie mocno zagubionych. Bo co tu wybrać? Dziecko w jednej ręce trzyma maskotkę, w drugiej innego pluszaka i nijak nie może się zdecydować. Nie chcę przez to powiedzieć, że wielość jest niepożądana. Jest i dobra, bo dzięki niej można nauczyć dziecko sztuki wyboru, aby potrafiło odróżnić rzecz porządną od, przepraszam za słowo, chłamu.
Przypomniał mi się esej Umberto Eco „Jak jeść lody?”. Pokrótce problem przedstawiony przez autora sprowadzał się do tego, co zrobić, aby mieć mniej czyli więcej. To postaram się w paru słowach zarysować zagadnienie. Otóż za dwa soldy (rodzaj monety) można było kupić dwa smaczne, wykwintne lody lub cztery lody, ale gorszej jakości. I myślę, że często nasze dzieci stoją przed takimi dylematami.
W przypadku Bartosza i Alicji staraliśmy się kupować im rzeczy gatunkowo porządne. Jeśli były to książki to w twardych okładkach. Kredki, które nie łamały się po dociśnięciu do papieru. Chociaż nie ustrzegliśmy się przed rzeczami lichymi. Często po przyjściu do domu, zabawka, która tak spodobała się moim dzieciom w sklepie i co więcej wyglądała na solidną, była w kawałkach.
Zdaję sobie sprawę, że na przykład małe dzieci szybko wyrastają z ubrań. A co tu dużo mówić, ceny nie należą do niskich. Ja mogłam liczyć na ubranka po dzieciach koleżanek. Oczywiście do pewnego momentu. Bo kiedy moje osiągnęły wiek nastoletni, to nie chciały donaszać ubrań po kimś. Nie zawsze też udaje mi się zapanować nad ilością rzeczy, jakie posiada Alicja. Ale wtedy moje dziecko musi dokonać segregacji. Wiem, że robi to z ciężkim sercem, ale nie ma wyboru, bo inaczej niczego nie włożyłaby do szafy. Staram się też kupować dla niej ubrania dobrej jakości. Żeby nie miała 20 t-shirtów, które po jednym praniu wyglądają jak psu z gardła wyciągnięte. Chciałbym ,aby moje dzieci potrafiły wybrać dla siebie eleganckie, gustowne ubranie. No oczywiście takie sprane rzeczy można wyrzucić, ale nie chciałabym, aby weszły w rolę producentów śmieci, których też jest niemało.

Krysia
Chciałabym podzielić się pewnym spostrzeżeniem. W zależności od tego, w jakich okolicznościach dorastaliśmy, to tyle posiadamy rzeczy. Podam przykład, jeszcze kilkanaście lat temu nie było tyle ubrań czy zabawek, toteż rozwinął się instynkt gromadzenia i niewyrzucania rzeczy, nawet tych zniszczonych czy niemodnych, bo mogą się przydać. Toteż nie chciałam, aby moim dzieciom czegoś zabrakło. Jednak z perspektywy czasu widzę, że niektóre chociażby zabawki były bezsensowne. Pozostając przy zabawkach, to moje dzieci miały je posegregowane w pudełkach i to było dla nich wygodne, bo mogły szybko zabierać się do zabawy, a nie przekopywać przez sterty klocków czy książek. Zdarzało mi się, że niektóre pluszaki, klocki chowałam na dno szafy, a później dawałam dzieciom i one bardzo się cieszyły, że otrzymały „nową” rzecz.
Zdaję sobie sprawę, że modzie podlegają też zabawki. I jak coś było popularne, to oczywiście moje dzieci chciały to mieć. I jeszcze jedna sprawa. Dzieci bardzo podatne są na oddziaływanie reklam, różnego rodzaju promocji. I nie potrafią wyrzec się jakieś tańszej rzeczy. Najtrudniej było i jest przekonać Kubę do zmiany zdania. A ja coraz częściej łapie się na tym, że podoba mi się minimalizm.

Nina
Podobnie jak Krysia uważam, że nie tylko dzieci, ale i my ludzie dorośli bardzo jesteśmy podatni na promocje. Coraz częściej przekonuję się też, że ubrania czy zabawki są coraz gorszej jakości. I w związku z tym szybciej się niszczą. Moje dzieci wolę chodzić z mężem do sklepu, bo on gotowy jest więcej zapłacić za ubranie, ale żeby było lepszej jakości. Mąż także potrafi ich odwieść od zakupu czegoś bezsensownego. Ja z kolei jestem skłonna kupić coś tańszego, bo przecież dzieci bardzo szybko wyrastają z ubrań. Chociaż przytoczę taką sytuację. Moja siostra poszła z Kasią kupować gumowce. Zajęło im to mnóstwo czasu, bo moja córka chodziła od sklepu do sklepu zanim wybrała odpowiednie dla siebie buty.
Co do zabawek czy książek. Jeśli coś kolekcjonowali, to mają większy do tego sentyment i trudno jest im się z daną rzeczą rozstać. Na przykład, Kuba chce mieć na własność serię książek z jakiejś dziedziny.

Ewa
Opowiem o wydarzeniu. Siostra mojego męża ma 15. letnią córkę. Na urodziny w ramach prezentu od nas otrzymała bon, za który mogła sobie coś kupić. I ta dziewczyna podczas zakupów był kompletnie zdezorientowana, bo chciała mieć jak najwięcej rzeczy. Zupełnie nie potrafiła dokonać wyboru. Ale jej mama kupiła hurtem buty dość kiepskiej jakości.
Ja lubię mieć wokół siebie ład i porządek, wtedy dobrze się czuję.
Zwracam także uwagę moim siostrzeńcom, aby szanowali rzeczy, bo nic nie jest za darmo.

Lucyna, czyli podsumowanie
Umiar w posiadaniu jest istotny. Nadmierne gromadzenie nie zawsze korzystnie wpływa na dzieci. To, co im kupujemy, powinno być dla nich nie tylko radością, ale także dzięki wyważonym zakupom możemy między innymi kształtować nawyki dokonywania przez nich właściwych wyborów. A jest to umiejętność, która przydaje się na każdym etapie życia. Ktoś może powiedzieć, że za wcześnie, ale w myśl przysłowia „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Czytamy, rozmawiamy

W tej rubryce będziemy proponować teksty, które mogą posłużyć rodzicom do rozmów z dzieckiem na temat problemów, z którymi może borykać się młody człowiek.

stefek-burczymuchaDlaczego nie trzeba się przechwalać?

Sięgnijmy po wiersz Marii Konopnickiej „Stefek Burczymucha”

O większego trudno zucha,
Jak był Stefek Burczymucha,
– Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź… to dostoję!
Wilki?… Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!
Te hieny, te lamparty
To są dla mnie czyste żarty!
A pantery i tygrysy
Na sztyk wezmę u swej spisy!
Lew!… Cóż lew jest?! – Kociak duży!
Naczytałem się podróży!
I znam tego jegomości,
Co zły tylko, kiedy pości.
Szakal, wilk,?… Straszna nowina!
To jest tylko większa psina!…
(Brysia mijam zaś z daleka,
Bo nie lubię, gdy kto szczeka!)
Komu zechcę, to dam radę!
Zaraz za ocean jadę
I nie będę Stefkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba!
I tak przez dzień boży cały
Zuch nasz trąbi swe pochwały,
Aż raz usnął gdzieś na sianie…
Wtem się budzi niespodzianie.
Patrzy, aż tu jakieś zwierzę
Do śniadania mu się bierze.
Jak nie zerwie się na nogi,
Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi!
Pędzi jakby chart ze smyczy…
– Tygrys, tato! Tygrys! – krzyczy.
– Tygrys?… – ojciec się zapyta.
– Ach, lew może!… Miał kopyta
Straszne! Trzy czy cztery nogi,
Paszczę taką! Przy tym rogi…
– Gdzie to było?
– Tam na sianie.
– Właśnie porwał mi śniadanie…
Idzie ojciec, służba cała,
Patrzą… a tu myszka mała
Polna myszka siedzi sobie
I ząbkami serek skrobie!…

Porozmawiajmy z dzieckiem na temat utworu

  • Jak miał na imię chłopiec?
  • Jaka była, według bohatera, jego największa zaleta?
  • Wymień zwierzęta, jakie pojawiły się w wierszu.
  • Jak miał zachowywać się wobec nich chłopiec?
  • W jaki sposób opisał małą mysz?
  • Sporządź rysunek zwierzątka według tego opisu.
  • Jakie reakcje w ludziach może budzić przechwalanie się?
  • Czym można zjednać sobie przychylność innych?