Dla rodziców – luty
MAJ 2024
Zapiski naprędce

Nierzadko można odnieść wrażenie, że życie mknie jak szalone. Mijają dni, tygodnie, miesiące, lata. Wszystko trzeba zrobić prędko. Jak w tym pędzie można znaleźć czas dla siebie? Zapiski naprędce to próba zatrzymania się choć na chwilę, aby pomyśleć o tym, co niesie nam każdy dzień.

 

zapiski-napr%c2%a6odceLubię, nawet bardzo, powiem więcej, uwielbiam chodzić do księgarni. I nie stanowią dla mnie zbytniej przeszkody sieciówki. Chociaż tak naprawdę marzy mi się księgarenka, taka jak z filmu “Masz wiadomość”. Po przekroczeniu progu odczuwam błogi spokój, wytchnienie i zdarza mi się zapomnieć o bożym świecie. Księgarnie lubię odwiedzać przed południem, bo mało kupujących. Przechadzam się pomiędzy półkami. Biorę do ręki książkę, kartkuję, oglądam ilustracje. Czasami zasiadam przy stoliku i zanurzam się w świat książkowych bohaterów. Takie dla mnie urocze miejsca staram się odwiedzać możliwie często.
Kilka tygodni temu też znalazłam się w księgarni. Kiedy tak sobie krążyłam pomiędzy półkami, zza jednego z regałów dało się słyszeć dwa głosy, wzburzone, wibrujące rozczarowaniem wręcz rozgoryczeniem. Jeden z nich należał do kobiety, drugi do chłopca. Jak się okazało była to mama i jej syn, liczący około jedenaście lat. Oczywiście nie miałam zamiaru przysłuchiwać się wymianie zdań pomiędzy rzeczonymi osobami. Ale podeszli do półki, przed którą stałam i nie przestawali dyskutować. O co poszło? O zakup książki. Niestety, nie mogli dojść do porozumienia w tej kwestii. Syn chciał komiks, a mama forsowała leksykon wiedzy ogólnej. Obydwoje z wypiekami na twarzy przekonywali się do swoich racji i żadne nie chciało zrezygnować ze swojego wyboru. Po jakimś czasie opuścili księgarnię, nie kupując żadnej książki. Zrobiło mi się ich żal. Mama, kierując się troską o edukację syna, chciała mu sprawić stosowną książkę. Chłopiec zaś pragnął mieć fajną lekturę do poczytania. Wielka szkoda, że nie udało im się zawrzeć kompromisu. Mam też nadzieję, że owemu jedenastolatkowi księgarnia nie będzie kojarzyła się z przykrym miejscem czy źródłem łez i że pomimo przykrej dla niego sytuacji nie będzie omijał tych miejsc szerokim łukiem.
 

Wszystko o Twoim dziecku

O czym mogą rozmawiać kobiety? O pracy, o swoich zainteresowaniach, o modzie, o przepisach kulinarnych. Jednak ich myśli zaprzątają dzieci. I nie ma też dużego znaczenia czy są to matki, czy kobiety bezdzietne. Wymieniają się doświadczeniami i poglądami nie z pustej ciekawości, ale z poczucia odpowiedzialności, troski.
W tym miejscu będą pojawiać się relacje z takich właśnie rozmów przy herbacie i domowych słodkościach. Spotkania odbywają się u Krysi.

wszystko-o-twoim-dzieckuKieszonkowe
To popularna nazwa niewielkiej kwoty pieniędzy wypłacanej dziecku przez rodziców najczęściej raz w tygodniu lub miesiącu. Czy dawać dziecku kieszonkowe? W jakiej wysokości? Jak często? Z jakiego powodu?

Krysia
Moje dzieci nie mają kieszonkowego. Niewielkie kwoty otrzymują od babci czy cioci z okazji odwiedzin. Jakiś czas temu mieli wypłacane pieniądze za dobre oceny, ale ta forma nie sprawdziła się. Kuba podczas wizyt u babci kosi trawę i otrzymuje drobne wynagrodzenie. Oszczędzają pieniądze i wydają na zakup jakieś większej rzeczy. Przykładowo Kuba gromadził pieniądze, żeby kupić sobie zestawy klocków lego. Kiedy chciał mieć gitarę elektryczną, sprzedał Romkowi zestawy lego, no oczywiście po niższej cenie, i uzyskał część pieniędzy na zakup instrumentu. Dagmara niewiele wydaje. Jeśli już to na niezbyt drogie gadżety. Ponadto jeśli Kuba i Dagmara chcą iść z przyjaciółmi do kina, to płacą za bilety z uskładanych pieniędzy. Rodzinne wyjścia mają oczywiście z naszych funduszy. Dagmara i Romek nie noszą pieniędzy do szkoły. Nie mają nawyku kupowania rzeczy bezsensownych, błahych. Dagmara także nie jest niewolnikiem pieniędzy, nie trzyma ich kurczowo przy sobie i bardzo chętnie chce nam je dać.

Nina
Kuba otrzymywał kieszonkowe, chociaż nieregularnie. Ale nie upominał się o pieniądze. Dopóki woziłam go do szkoły, też nie dysponował pieniędzmi. Teraz ma wypłacane kieszonkowe. Kuba i Kasia składają otrzymane pieniądze. Mają też drobniaki od rodziny. Chociaż moja siostra wypłacała Kubie znaczną kwotę, na przykład za skoszenie trawnika. Kuba ponieważ dojeżdża do szkoły, to ma przy sobie pieniądze. Po lekcjach z matematyki, na których mój syn poznawał procenty, teraz bardzo chętnie chce mi pożyczać na procent, ale niewielki. Kuba i Kasia też zbierają pieniądze na zakup jakiejś większej rzeczy. Dawniej, kiedy moje dzieci były na szkolnych wycieczkach, to nie chciałam, aby kupowały mi pamiątki i wydawały na to pieniądze. Ale teraz zmieniłam zdanie i chcę, żeby uczyli się kupować prezenty dla rodziców. U nas w domu jest jeszcze taka zasada – jeśli dzieci krzyczą na siebie, to, które podnosi głos wpłaca do specjalnego koszyczka “od kłótni” złotówkę. Za uzbierane tam pieniądze kupujemy bilety do kina. Kubie dopłacamy do tego co uzbierał, aby mógł sobie kupić coś droższego, np. zestawy klocków lego. Staram się też, podobnie jak Krysia, odwodzić moje dzieci od pomysłów posiadania bezsensownych rzeczy. Pamiętam, jak Kuba chciał mieć karty z piłkarzami. Uważam, że tego typu gry uczą dzieci hazardu.

Krysia
Czasami dzieci chciałyby kupować to, co mają inni. Zawsze staram się im odradzić, bo chciałabym nauczyć ich umiejętnego rozporządzania pieniędzmi. Udawało mi się wyperswadować tak Kubie jak i Dagmarze zakupy “dziwnych” rzeczy.

Nina
Zgadzam się z Krysią. Chciałabym także dodać, że moje dzieci składają pieniądze na rzeczy związane z ich zainteresowaniami, przykładowo Kuba – na koszykówkę.

Lucyna
Bartoszowi kiedy był w podstawówce, gimnazjum, liceum dawaliśmy kieszonkowe. Nie były to jednak wypłaty regularne. Chociaż była ustalona stała kwota. Jeśli przez jakiś czas nie płaciliśmy, to kiedy Bartosz chciał sobie kupić jakąś droższą rzecz, to sumowaliśmy jego niewypłacone tygodniówki i dokładaliśmy mu pieniądze do zakupu. W gimnazjum czy w liceum, oprócz nieregularnego kieszonkowego, miał osobne pieniądze, aby kupić przekąski czy soki. Teraz, kiedy już studiuje i pracuje, nie ma tygodniówek.
Alicja ma kieszonkowe, ale chyba jest to nasza rodzinna przypadłość, bo też nie wypłacamy jej regularnie. No i podobnie jak Bartoszowi dokładamy do zakupu droższych rzeczy. Ala składa pieniądze, większą część zebranych tygodniówek trzyma w portfeliku w domu i od czasu do czasu zdarza mi się od niej pożyczać. Oczywiście że potem jej oddaje, czasami musi mnie przynaglić, bo po prostu zapomnę. Drobne pieniądze, do 10 zł, ma w tornistrze. Kiedy Bartek z Alą jechali na wycieczki, to otrzymywali dodatkowe, oprócz tygodniówki, pieniądze. Były to niewielkie kwoty, ale musieli nimi tak gospodarować, żeby wystarczyło im na przykład na sok czy drobny upominek, no i oczywiście żeby nie pożyczali od kolegów.

Kinga
Moje dzieci kiedy były młodsze zdobywały punkty, najczęściej były to ‘serduszka’ za na przykład pościelenie łóżka czy zrobienie śniadania. Nagrodą dla zwycięzcy było wyjście do kina czy na basen. Jednak muszę przyznać, że za bardzo nie chciały się w to angażować. Dawałam im też drobne pieniądze za bardzo dobre i celujące oceny. Tym młodszym łatwo było zdobyć dobre stopnie i to było niesprawiedliwe w stosunku do starszych, bo miały więcej trudnych przedmiotów w związku z tym musiały więcej się uczyć i nie zawsze otrzymywały piątki. Teraz naszym dzieciom nie dajemy kieszonkowego, drobne kwoty otrzymują na święta od babci czy z okazji chociażby dnia dziecka. Kupujemy im to, co potrzebują. Różny jest też stosunek moich dzieci do pieniędzy. Beniamin nie potrafi rozporządzać pieniędzmi, od razu wyda najczęściej na słodycze. Kasia składa pieniądze i nie chce za bardzo ich wydawać. Piotrek też składa pieniądze na zakup jakiejś rzeczy, na przykład na piłkę. Ja w dzieciństwie miałam kieszonkowe, codziennie otrzymywałam niewielką kwotę i oszczędzałam.

Krysia
Ja w dzieciństwie nie miałam regularnych wypłat od rodziców. Drobne pieniądze otrzymywałam od babci czy cioci.

Lucyna
Ja, podobnie jak Krysia. Drobne pieniądze od babci oszczędzałam, żeby potem kupić sobie na przykład książkę, kredki czy słodycze, którymi dzieliłam się z bratem, bo on od razu wydawał swoje pieniądze. Pieniądze też wpłacałam do Szkolnej Kasy Oszczędności.

Nina
Też nie miałam wypłacanych regularnych kwot od rodziców. Jeśli otrzymywałam jakieś pieniądze od rodziny, to oszczędzałam. Pieniądze miałam też ze sprzedaży butelek. Oszczędności trzymałam w skarbonce. Mój brat w ramach akcji zbierał żołędzie dla dzików i w ten sposób zdobywał drobne kwoty pieniędzy.

Lucyna, czyli podsumowanie
Wypłacanie kieszonkowego nie jest rzeczą niewłaściwą. Uczy nie tylko dzieci, ale i nastolatków gospodarowania i zarządzania pieniędzmi. Jednak trzeba zachować zdrowy rozsądek, jeśli na przykład chodzi o kwotę tygodniówki. Pomimo że te pieniądze w pewnym sensie należą do naszych pociech, powinno się dyskretnie monitorować na co je wydają.

Czytamy, rozmawiamy

W tej rubryce będziemy proponować teksty, które mogą posłużyć rodzicom do rozmów z dzieckiem na temat problemów, z którymi może borykać się młody człowiek.

skarzypytaCzy powinno się skarżyć, czyli opowiadać o czyichś przewinieniach, niewłaściwym zachowaniu?

Sięgnijmy po wiersz Jana Brzechwy “Skarżypyta”
“Piotruś nie był dzisiaj w szkole,
Antek zrobił dziurę w stole,
Wanda obrus poplamiła,
Zosia szyi nie umyła,
Jurek zgubił klucz, a Wacek
Zjadł ze stołu cały placek.”

“Któż się ciebie o to pyta?”
“Nikt. Ja jestem skarżypyta.”

 

 

Porozmawiajmy z dzieckiem na temat wiersza

  • O jakich przewinieniach dzieci opowiada skarżypyta?
  • Czy jest dumny ze swojego zachowania?
  • Jak sądzisz czy skarżypyta to pozytywne, czy negatywne określenie kogoś?
  • Czy chciałabyś/chciałbyś przyjaźnić się z taką osobą?
  • W jaki sposób można zmienić zachowanie skarżypyty?