Dla rodziców – marzec
MAJ 2024
Zapiski naprędce

Nierzadko można odnieść wrażenie, że życie mknie jak szalone. Mijają dni, tygodnie, miesiące, lata. Wszystko trzeba zrobić prędko. Jak w tym pędzie można znaleźć czas dla siebie? Zapiski naprędce to próba zatrzymania się choć na chwilę, aby pomyśleć o tym, co niesie nam każdy dzień.

 

zapiski-napr%c2%a6odceParę dni temu byłam w … tym razem nie w księgarni, ale w cukiernio-kawiarni. Skąd taka nazwa? Otóż jest to bardzo sympatyczne miejsce, gdzie można napić się kawy lub gorącej czekolady, lub herbaty no i zjeść pyszne ciastko. A jeśli nie ma się za dużo czasu, to można kupić “na wynos” ciastko lub kawę.
Udałam sie tam wczesnym popołudniem, aby skosztować poobiedniej kawy. W cukiernio-kawiarni nie było zbyt dużo osób. Ot, para seniorów i kilka rozchichotanych nastolatek. Usiadłam w wygodnym fotelu, z filiżanką kawy i gazetą do poczytania. Pora na relaks.
Po jakimś czasie dotarły do mnie strzępy dyskusji czy raczej wymiany zdań. Autorkami tych słów były mama i córka. Dziewczynka, mniej więcej ośmioletnia, domagała się zakupu pączka z lukrem i pomarańczową skórką. Mama zaś ostrym tonem sprzeciwiała się temu, tłumacząc dziewczynce, że ta jeszcze nie jadła obiadu. Wtedy dziewczynka zaczęła przyrzekać, że na pewno zje obiad. Mama spiorunowała córkę wzrokiem i powiedziała gromkim głosem na całą kawiarnię, że ta powinna dbać o linię, bo za chwilę nie wciśnie się w żadne ubranie. I w tym momencie myślałam, że mi serce pęknie. Dziewczynka poczerwieniała na twarzy zacisnęła ręce, a w oczach zaszkliły się łzy. Faktycznie dziecko było puszyste. Ale moim zdaniem mama nie powinna w ten sposób odnosić się do córki. Przecież ona publicznie ją upokorzyła i ośmieszyła. Mamie zależało na tym, żeby córka była szczupła, ale w taki sposób wątpię czy zachęciła ją do dbania o linię. Chociaż, moim skromnym zdaniem, priorytetem powinno być wyrobienie u dziecka nawyków zdrowego odżywiania się. Mogę sobie wyobrazić, jakie emocje targały sercem dziewczynki. Żal, złość, smutek, wstyd. Mama, która wie, że jej córka ma problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi ciała, może nie powinna z nią chodzić do cukierni. No chyba, żeby wyrobić w niej silną wolę. Jednak ten sposób w stosunku do ośmiolatki wydaje mi się dość okrutny. Bo przecież dorosłemu trudno oprzeć się pokusie, a co dopiero dziecku. Mogła też odmówić dziecku pączka w grzeczniejszy sposób. Może i była zła na córkę, ale pewnych granic zachowania nie można przekroczyć. Ciekawe czy w taki sam sposób zareagowałaby, gdyby, powiedzmy, jej puszysta koleżanka chciała zjeść ciastko.
Po ich wyjściu kawa przestała mi smakować. Nawet nastolatki zaczęły półgłosem komentować zaistniałą sytuację. Mam tylko nadzieję, że owa dziewczynka nie będzie zajadała stresów słodyczami lub nie stanie się w przyszłości niewolnicą restrykcyjnych diet, które pozwolą jej zachować linię i zadowolić mamę.

Wszystko o Twoim dziecku

O czym mogą rozmawiać kobiety? O pracy, o swoich zainteresowaniach, o modzie, o przepisach kulinarnych. Jednak ich myśli zaprzątają dzieci. I nie ma też dużego znaczenia czy są to matki, czy kobiety bezdzietne. Wymieniają się doświadczeniami i poglądami nie z pustej ciekawości, ale z poczucia odpowiedzialności, troski.
W tym miejscu będą pojawiać się relacje z takich właśnie rozmów przy herbacie i domowych słodkościach. Spotkania odbywają się u Krysi.

wszystko-o-twoim-dzieckuKoleżeństwo, przyjaźń
Znajomość, koleżeństwo, przyjaźń to wartości, które potrzebne są naszym dzieciom do ich emocjonalnego i społecznego rozwoju. Czy rodzice powinni wpływać na wybór koleżanki/kolegi swojego dziecka? Czy potrafimy ochronić dziecko przed niedobrymi relacjami?

Krysia
Myślę, że w przypadku młodszych dzieci a nawet nastolatków, trudno mówić o przyjaźni w takim znaczeniu, jak my dorośli ją rozumiemy. Chodzi raczej o to, że w tym wieku kogoś się lubi lub nie darzy sympatią. Kiedy moje dzieci były w przedszkolu starałam się, oczywiście w dyskretny sposób, ukierunkować ich relacje koleżeńskie.
Kuba bardzo polubił dwóch kolegów i popierałam te kontakty. Dlaczego? Znałam rodziców tych chłopców, z którymi mieliśmy wspólne poglądy na wiele spraw wychowawczych i to wiele mi ułatwiało, bo przykładowo zabroniłam czegoś Kubie i wiedziałam, że rodzice jego kolegów też się nie wyłamią. To mi dawało poczucie komfortu.
Dagmara w młodszych klasach podstawówki przyjaźniła się z córką mojej koleżanki, Było to dla mnie też i wygodne, bo my, mamy, mogłyśmy się wspierać. Teraz dziewczyny odwiedzają się, ale rzadko, bo chodzą do innych szkół i z powodu naszych przeprowadzek mieszkają dalej od siebie. W gimnazjum Dagmara ma luźne kontakty z koleżankami ze szkoły podstawowej.
Powiem szczerze, że trochę boję się wpływu koleżanek/kolegów na moje dzieci, zwłaszcza na Kubę i Dagmarę. Nie dlatego, że im nie ufam. Ale zawsze w rozmowach z nimi podkreślam, że w przyjaźni też trzeba kierować się własnym rozumem, aby nie zostać sprowadzonym na manowce. Kuba w szkole średniej ma kolegę. Mają wspólne zainteresowania i to mnie cieszy. Mama tamtego chłopca pozwala mu, moim zdaniem, na zbyt wiele, daje mu wolną rękę w wielu sprawach i tego się trochę obawiam, żeby mój Kuba też nie chciał się czymś takim zachłysnąć. Bo nie ma też z tą mamą możliwości stworzenia wspólnego wychowawczego frontu. A to, jak już wcześniej wspomniałam, jest dla mnie ważne.
Romek nie ma takiego swojego bliskiego kolegi.
Uczę swoje dzieci, aby umiały podejmować własne decyzje, niezależnie od działań koleżanek. Podam przykłady. Dagmara w młodszych klasach szkoły podstawowej interesowała się koszykówką i jako jedyna z dziewczyn poszła do klasy IV o profilu sportowym. Podobnie było z wyborem klasy w gimnazjum. Koleżanka wywierała na nią wpływ, aby zrekrutowała się do klasy sportowej, ale Dagmara miała już inne plany i wybrała klasę o profilu językowym.
Bardzo chciałabym, aby moje dzieci miały poczucie własnej wartości.

Maria
Moja Ania ma dwie koleżanki, z którymi przyjaźni się od przedszkola. Chociaż ona od czasu do czasu twierdzi, że nikt jej nie lubi. Na przykład, kiedy rozmawiają dwie koleżanki, to ona już się do tej rozmowy nie przyłączy, bo ma, jak mówi, wrażenie, że będzie im przeszkadzać. Ostatnio na urodziny otrzymała naprawdę pomysłowe prezenty, to przekonywałam ją, że jest lubianą osobą. Nie ma koleżanek spoza szkoły. Myślę jednak, że w tym wieku, w jakim jest moja Ania, trudno mówić o przyjaźni, raczej jest to koleżeństwo. Pamiętam, jak Ania nie potrafiła stanąć w obronie koleżanki, czyli nie sprostała próbie przyjaźni i bardzo długo przeżywała tę sytuację.

Lucyna
Bartosz na każdym etapie swojego życia miał bliskiego kolegę. W przedszkolu kolegował się z Łukaszem. Kiedy przeprowadziliśmy się, to przez jakiś czas odwiedzali się, ale później te kontakty urwały się. W szkole podstawowej poznał Krzysztofa, z którym najpierw kolegował się, a teraz można już chyba mówić o przyjaźni pomiędzy nimi. Podobnie jest z Mikołajem, którego Bartek poznał w liceum. Miał też kolegów z klubu sportowego. Na studiach to nie wiem czy Bartosz ma jakiegoś dobrego kolegę, bo już mi o tym nie mówi.
Alicja, tak jak Bartosz, poznawała swoje koleżanki w przedszkolu czy w szkole. Utrzymuje kontakty z dziewczynami z przedszkola. Z jedną intensywniejsze, z drugą sporadyczne. Te relacje są w pewien sposób ułatwione, bo my spotykamy się z rodzicami tych dziewczyn. Ala w IV klasie szkoły podstawowej bardzo przeżyła nielojalność ze strony koleżanki, którą zaczęła traktować jak przyjaciółkę. Ma też luźne koleżanki z klasy i takie, z którymi spotyka się na basenie czy na zajęciach z tańca nowoczesnego.
Uważam, podobnie jak Krysia, że ważne jest aby Ala miała poczucie własnej wartości, żeby jej samopoczucie nie zależało od reakcji koleżanek.

Kinga
Moja Ania miała sporo koleżanek, ale dość często zmieniała je. Na pewno łączyły je wspólne zainteresowania. Piotrek ma kolegę od podstawówki. Nie jest samotnikiem. W grupie nowych, nieznanych osób też się szybko odnajduje. Myślę, że sprzyja temu jego cecha charakteru, a mianowicie on jest bardzo pomocny. Kasia ma trzy koleżanki, które poznała w szkole podstawowej. Też mają wspólne zainteresowania. Ale nie mają zbyt dużo czasu na podtrzymywanie kontaktów towarzyskich poza szkołą, bo mieszkają daleko od siebie. Niekiedy idą porozmawiać do kafejki. Beniamin ma kolegę, a którym od czasu do czasu spotyka się w realu. Częściej rozmawiają przez telefon. Koleguje się też z dziewczynami.

Agnieszka
Ja z kolei pamiętam, że kiedy miałam kilka lat, pojechałam z rodzicami na wakacje. Tam poznaliśmy rodzinę, która, jak się okazało, mieszkała w tym samym co my mieście zaledwie kilka ulic dalej. Tam też zakolegowałam się z córką tych państwa i po powrocie z wakacji utrzymywałyśmy kontakt. Potem relacje pomiędzy nami rozluźniły się, bo miałam inne koleżanki w szkole.

Nina
Moje dzieci nie chodzą do szkoły rejonowej, toteż nie mają kolegów z osiedla. Poza tym to osiedle, na którym mieszkamy jest niewielkie, ogrodzone i wreszcie nie ma zbyt wiele dzieci.
Mają koleżanki/kolegów w szkołach, do których chodzą. Jednakże te dzieci mieszkają w różnych miejscach i rzadko odwiedzają się w domach. Czyli te relacje ograniczają się tylko do warunków klasowych.
Kuba nie ma jakiegoś szczególnego kolegi. Poza tym w jego klasie często dochodzi do konfliktów, więc nie ma warunków do nawiązywania bliższych, koleżeńskich relacji.
Kasia jest w mało licznej klasie, w której jest tylko pięć dziewczynek. Ale one są jeszcze w takim wieku, że wciągają do wspólnych zabaw chłopaków i póki co, to im nie przeszkadza, chociaż od czasu do czasu wybuchają konflikty. Kasia miała bardzo sympatyczną koleżankę z przedszkola, z którą bardzo się lubi, dogaduje i dziewczyny spotykają się do tej pory.
Jednak najlepsze relacje moje dzieci nawiązują na wakacjach. A ich miejscem jest ogródek u mojej siostry. Tam spotykają się dzieci z okolicy na wspólne zabawy. Chociaż Kuba tam też nie ma za dużo kolegów, bo oni uważają, że takie zabawy to im ze względu na ich dorosłość (są w gimnazjum) już nie przystoją.

Krysia
Jeszcze jedną rzecz zauważyłam. Nie mogę krytykować koleżanek Dagmary. Jeśli chcę wyrazić na ich temat jakąś niepochlebną uwagę, to muszę to zrobić bardzo delikatnie. Ale chciałabym, aby Dagmara potrafiła sama rozpoznać jakieś niefajne, niekomfortowe sytuacje.

Nina
Niestety, ale niefajne sytuacje między koleżankami/kolegami w szkole czasami prowokują sami nauczyciele. Podam przykład. Kasia w II klasie była przewodniczącą, ale bardzo to przeżywała, bo jej rola ograniczała się do informowania wychowawczyni o przewinieniach koleżanek/kolegów. No i moje dziecko znalazło się między młotem a kowadłem. Z jednej strony chciała wypełnić swoje obowiązki, z drugiej zaś chciała być lojalna wobec innych dzieci.

Lucyna, czyli podsumowanie
Dziecko w przedszkolu, szkole podstawowej, a nawet później uczy się dopiero nawiązywać koleżeńskie relacje, które mogą przerodzić się w przyjaźń. Na pewno pomagają w tym wspólne zainteresowania. Nie sprzyjają ograniczenia czasowe. Trzeba wyrobić w dziecku poczucie jego wartości po to, aby potrafiło obronić się przed niedobrym koleżeństwem i toksyczną przyjaźnią.

Czytamy, rozmawiamy

W tej rubryce będziemy proponować teksty, które mogą posłużyć rodzicom do rozmów z dzieckiem na temat problemów, z którymi może borykać się młody człowiek.

domCzy łatwo zbudować taki dom, aby wszystkim mieszkańcom dobrze się w nim żyło?

Sięgnijmy po utwór “Dom” Wiery Badalskiej
Książeczkę można przeczytać lub opowiedzieć.
A oto pokrótce jej treść.

W pewnym miasteczku żyło czterech przyjaciół: pan Dominik – piekarz, pan Felicjan – lekarz, pan Wincenty – nauczyciel, pan Tymoteusz – ogrodnik. Bardzo się ze sobą przyjaźnili, ale nie mogli się często odwiedzać, bo daleko od siebie mieszkali. Pewnego dnia wpadli na pomysł, aby zbudować dla siebie wspólny dom. Zaraz też udali się do budowniczego. Przyjaciele chcieli, aby dom był wygodny, piękny i taki, żeby wszystkim spokojnie się w nim żyło. Niestety, nie mogli porozumieć się czy dom ma być niski, czy wysoki, czy ma być w nim ciepło, czy chłodno, czy ma mieć dużo okien, czy mało. Prawie pokłócili się na dobre. Wtedy budowniczy zasugerował, że ich wspólny dom powinien być zbudowany w zgodzie i taki, żeby każdemu z nich żyło się tam przyjemnie. Przyjaciele rozeszli się do siebie i za jakiś czas mieli podjąć decyzję.

 

 

Porozmawiajmy z dzieckiem na temat książki

  • Kim byli bohaterowie?
  • Dlaczego nie mogli się często ze sobą spotykać?
  • Co postanowili w związku z tym zrobić?
  • Jaki chcieli mieć dom?
  • Czy łatwo było zrealizować ich marzenie?
  • Jaką główną przeszkodę napotkali przyjaciele?
  • Co to znaczy “wspólny dom zbudowany w zgodzie?”
  • Co można poradzić przyjaciołom, aby mogli częściej się spotykać?