Z życia wzięte – marzec
SIERPIEŃ 2022

Książka "Rok, w którym nauczyłam się kłamać"
Lauren Wolk
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2019
Wiek: 13+

rok-w-ktorym-nauczylam-sie-klamacKsiążka wciąga czytelnika już od pierwszych zdań zamieszczonych w Prologu. Brzmią one „Tamtego roku, kiedy skończyłam dwanaście lat, nauczyłam się kłamać. Nie mówię tu o niewinnych kłamstewkach, które zdarzają się dzieciom. Mówię o prawdziwych kłamstwach wyrosłych z prawdziwego strachu – o słowach i czynach, które wyrwały mnie z dotychczasowego życia i bez pardonu rzuciły w zupełnie nową rzeczywistość”. Co zatem te zdania zapowiadają? Z jednej strony niepokój. Ale też i zaciekawienie tym, co sprawiło, że bohaterka nauczyła się kłamać. Bo to oznacza, że do tej pory była prawdomówna i kłamstwa nie były jej w głowie. A później bohaterka mówi jeszcze o dziewczynce o mrocznym sercu, pojawienie się której zmieniło wszystko na zawsze.
Wydarzenia rozgrywają się w 1943 roku w Pensylwanii. W Europie toczy się II wojna światowa, która chociaż jest tutaj dalekim echem, to nie oznacza, że mieszkańcy są wolni od zła.
Bohaterką jest Annabelle McBride, która z dziadkami, ciotką Lily, rodzicami i dwoma młodszymi braćmi mieszka na farmie. Codziennie trójka rodzeństwa idzie do szkoły przez Wilczy Jar. Choć wilków już dawno tam nie ma, jar wciąż przyciąga to, co dzikie i groźne – i co pewnego dnia stanie na drodze Annabelle. Stanie i wywrze niebagatelny wpływ na życie nie tylko dziewczynki, ale jej rodziny i społeczności. Tym kimś stała się Betty Glengarry, która zamieszkała u swoich dziadków, miłych, niewadzących nikomu ludzi. Ale Betty jest osobą złą. Działa z premedytacją na szkodę innych i wydaje się nie mieć żadnych moralnych hamulców. Wyzbyta jest wszelkich zahamowań w czynieniu zła. A przy tym potrafi się dobrze kamuflować i zręcznie przerzuca winę na innych. Głównie na Tobby’ego. Wiedziała, że ten człowiek nie ma poparcia wśród społeczności, bo jest dziwny. Nikt nie miał pojęcia, skąd Tobby pochodził. Wiadomo było, że był żołnierzem i walczył z Niemcami we Francji. I że to miało miejsce trzydzieści lat wcześniej. O stosunku mieszkańców do Tobby’ego mogą świadczyć te słowa Annabelle ” Wielu naszych sąsiadów niepokoiła świadomość, że w naszych lasach i jarach można spotkać człowieka w długim czarnym trenczu, z długimi czarnymi włosami i taką samą brodą, z nieodłącznymi trzema długimi karabinami na plecach. Ludzie sami nie wiedzieli, co myśleć o tym milczącym człowieku, który zdawał się ciągle być w drodze dokądś, który od świtu do nocy powłóczył nogami ze zwieszoną głową, ani szybciej, ani wolniej niż poprzedniego dnia”.
Tobby był łatwym celem, aby zrzucić na niego winę. Tak naprawdę mógł liczyć na pomoc, przede wszystkim jedzenie, tylko ze strony rodziny Annabelle.
Czytając powieść trwa się w oczekiwaniu, że sprawiedliwości stanie się zadość, że Betty poniesie karę za swoje wyrachowanie i czynienie zła. Rodzi się też pytanie, dlaczego ta bohaterka, w końcu jeszcze dziecko, tak postępuje. Skąd w niej tyle niedobrych emocji? Czy jest szansa, żeby zmieniła swoje nastawienie wobec innych? Dlaczego odtrąca oferowaną jej pomoc? Ciemność, która wypełniła serce Betty, nie ustąpiła.
Zło to nie jedyne zagadnienie, któremu autorka poświęciła swoje refleksje. Mowa jest także o ocenianiu człowieka przez innych. Tak naprawdę, i zdarza się to wcale nierzadko, nie wszystko wygląda tak, jak to widzimy. Słodka Betty nie jest niewinna, a tajemniczy Tobby nie stanowi zagrożenia.
Książka „Rok, w którym nauczyłam się kłamać” zdobyła wiele nagród, w tym tytuły Newbery Honor Book 2017 i Najlepszej Dziecięcej Książki Roku „Well Street Journal”. Trafiła także na listę bestsellerów „New York Timsa”.

Zajawka

Zajawka to inaczej pasja. W tym miejscu będą zamieszczane rozmowy z ludźmi, dla których ważnym elementem w życiu jest hobby.

zajawkaMoją rozmówczynią jest pani Maria
Polski online: Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie
Pani Maria: Ukończyłam studia z wychowania plastycznego na Wydziale Pedagogicznym Akademii Pedagogicznej. Dzięki temu zyskałam uprawnienia do nauczania wychowania plastycznego zarówno w szkole podstawowej jak i w liceum.
Polski online: Jaka jest pani największa pasja?
Pani Maria: Moją pasją jest plastyka, a w głównej mierze malarstwo. Dlaczego takie rozróżnienie? Bo sztuki plastyczne to także grafika, rzeźba, architektura czy rzemiosło artystyczne.
Polski online: Jakie były początki tego zainteresowania?
Pani Maria: Kiedy byłam dzieckiem, to wielką przyjemność sprawiało mi rysowanie. Obrazki o rozmaitej tematyce sporządzałam kredkami woskowymi, świecowymi, farbami akwarelowymi czy plakatowymi. Jak widać sięgałam po różne środki, aby za ich pomocą narysować czy namalować na kartkach papieru swoje spostrzeżenia świata.
Polski online: W jaki sposób rozwija pani swoją pasję?
Pani Maria: Mam rozmaite sposoby. Czytam książki związane tematycznie z malarstwem. Na rynku księgarskim mamy ich pod dostatkiem. I tutaj staram się, będąc na przykład w księgarni, znaleźć ciekawie i rzetelnie napisaną książkę. Zdarza się, że publikacje są dla mnie niewystarczające zarówno pod względem merytorycznym jak i graficznym. Ale jednocześnie chcę powiedzieć, że dla osób, które dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, a zwłaszcza dla dzieci, jest wiele ciekawych propozycji. Teksty napisane są zrozumiałym językiem, a dobór ilustracji jest przemyślany. Od czasu do czasu i ja kupuję tego rodzaju publikację. Zaopatruję się w albumy z reprodukcjami dzieł malarskich. Chociaż staram się ograniczać tego rodzaju zakupy (czynię to ze smutkiem), bo gabaryty albumów, co tu dużo mówić, są dość pokaźne, a przecież muszę znaleźć dla nich miejsce na półkach w swoim mieszkaniu. Natomiast bardzo często korzystam z księgozbioru w bibliotekach, który zwiera wiele interesujących pozycji z dziedziny malarstwa.
Odwiedzam muzea, w których znajdują się obrazy. Interesują mnie wystawy czasowe, ale bardzo chętnie idę na wystawy stałe i za każdym razem, patrząc na obraz odkrywam dla siebie coś nowego i ważnego.
Od czasu do czasu chwytam za pędzel i paletę z farbami, aby namalować obraz.
Polski online: W jaki sposób hobby, które pani uprawia wpływa na pani życie?
Pani Maria: Malowanie przeze mnie obrazów na pewno sprawia mi dużą radość i frajdę. Zauważam przy tym, że z biegiem lat zmienia się moje patrzenie na świat, że na co innego zwracałam uwagę jeszcze parę miesięcy temu, że inne kolory budziły moje emocje. Ogólnie rzec ujmując obcowanie ze sztuką pozwala mi oderwać się od codzienności, wycisza zły nastrój, tchnie optymizmem. Sztuka ma też dla mnie wartość relaksacyjną. No i najważniejsze, ubogaca mnie duchowo.
Polski online: Jakie napotyka pani trudności w pielęgnowaniu tego hobby?
Pani Maria: Taką główną przeszkodą jest brak czasu, bo przecież trzeba wypełniać swoje codzienne obowiązki. Inną trudnością są finanse. Nie chodzi mi o ceny biletów wstępu do muzeów, bo one są dość oględne, ale kosztowne są albumy poświęcone malarstwu. Duże znaczenie dla mnie ma to, że mogę połączyć zainteresowania malarstwem z pracą zawodową. Z racji tego, że uczę w szkole wychowania plastycznego, to mogę realizować z uczniami ciekawe projekty, które też biorą udział w konkursach.
Polski online: Dziękuję za rozmowę i życzę pięknego obcowania ze sztuką, głównie z malarstwem.

Miszmasz

ciekawostki, humor i inne różności

miszmaszZasady dobrego wychowania obejmują każdą sferę naszego życia. Nawet sytuacje, w których możemy znaleźć się na niezbyt długo. Jedną z takich okoliczności jest przedział kolejowy. Wchodząc do niego mówimy „dzień dobry”. Jeśli jest to wagon bezprzedziałowy to warto pozdrowić pasażera zajmującego miejsce obok nas. Jeśli paraliżuje nas nieśmiałość i nie jesteśmy w stanie wykrztusić słów powitania, to uśmiechnijmy się i lekko skłońmy głowę. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to pomóżmy współpasażerowi w umieszczeniu ciężkiego bagażu na półce. Aby podróż nam się nie dłużyła, możemy słuchać muzyki czy oglądać filmy, ale oczywiście na słuchawkach. Nie przymuszajmy innych do dzielenia naszych zainteresowań muzycznych. Przez telefon komórkowy rozmawiajmy półgłosem. Oczywiście możemy konwersować ze współpasażerami, ale jeśli oni nie mieliby ochoty, to nie usiłujmy nikogo na siłę wciągnąć do pogawędki. Warto też zwrócić uwagę, że rozmawiając o osobach postronnych nie wymieniajmy ich nazwisk. Jeśli chcemy opuścić przedział i zajmowane przez nas miejsce, to powiedzmy „przepraszam” nie tratując niczyich nóg. Jedząc, starajmy się nie ciamkać, nie siorbać no i nie śmiecić. Nasza kanapka też nie powinna intensywnie pachnieć. Zrezygnujmy zatem z kiełbasy czosnkowej czy kiszonych ogórków.
Zmagając się z katarem, nie pociągamy nosem, ale czyścimy go chusteczką.
Opuszczając przedział mówimy „do widzenia”.
…………………………………………………………………………………………………………………………………….
Marcello Bacciarelli żył w latach 1731-1818. Urodził się w Rzymie. Od 1756 roku przebywał w Polsce. Uznanie zdobyte na dworze saskim i wiedeńskim utorowało mu drogę do stanowiska pierwszego malarza nadwornego i generalnego dyrektora budowli królewskich Stanisława Augusta Poniatowskiego. Specjalizował się w malarstwie portretowym, pozostawiając wiele wizerunków króla, jego najbliższych oraz wielkich dam. Malował także kompozycje mitologiczne i historyczne w rezydencjach królewskich.
…………………………………………………………………………………………………………………………………….

Pałac Czartoryskich w Lublinie znajduje się we wschodnim narożniku placu Litewskiego. Powstał w II połowie XVII wieku w stylu barokowym. Został zbudowany na planie zbliżonym do kwadratu. Bryła budynku charakteryzuje się prostotą. Budynek nakryty jest wysokim dachem ozdobionym pionowymi oknami czyli lukarnami. W narożach fasady od strony zachodniej znajdują się obszerne alkierze, czyli dobudowane do budynku izby narożne przykryte osobnym dachem. Obecnie mieści się siedziba Lubelskiego Towarzystwa Naukowego.
…………………………………………………………………………………………………………………………………….
W średniowiecznych kuchniach zamkowych nie było urządzeń podobnych do dzisiejszych. Większość posiłków gotowano nad ogniem. Kucharz piekł mięso na rożnie, które można było obracać za pomocą specjalnego uchwytu (mięso piekło się równo z każdej strony). Inne potrawy gotowano w wielkim, żelaznym kotle, zamieszczonym nad ogniem. W kuchni były też piece do pieczenia chleba, który jedzono podczas posiłków.
……………………………………………………………………………………………………………………………………
„Bredzić jak Piekarski na mękach” oznacza tyle co mówić głupstwa, bzdurzyć. Michał Piekarski był szlachcicem i napadł na króla Zygmunta III Wazę, raniąc go czekanem. Przed wykonaniem kary śmierci był poddany torturom, podczas których wygadywał niedorzeczności, bo sądził, że zostanie uznany za niepoczytalnego i zachowa życie. Tak się jednak nie stało.
………………………………………………………………………………………………………………………………….
Humor

Kajetan Koźmian przez 25 lat gładził swój język.
Mickiewicz wyjechał do Paryża, gdzie zmarł w Konstantynopolu.
Krasiński nie dostrzegał wielu problemów społecznych, ponieważ, jak wiemy, miał słaby wzrok.
(źródło: „Pegaz na biegunach”)

PODZIEL SIĘ: