Dla rodziców – lipiec
WRZESIEŃ 2018
Zapiski naprędce

Nierzadko można odnieść wrażenie, że życie mknie jak szalone. Mijają dni, tygodnie, miesiące, lata. Wszystko trzeba zrobić prędko. Jak w tym pędzie można znaleźć czas dla siebie? Zapiski naprędce to próba zatrzymania się choć na chwilę, aby pomyśleć o tym, co niesie nam każdy dzień.

zapiski-napr%c2%a6odceEgoista. Słowo, które budzi niezbyt przyjemne skojarzenia. Jest to ktoś, kto ma na uwadze własne dobro, potrzeby. Inne określenie takiej osoby to samolub, sobek czy nieużytek. Co to ma, a nie chce dać.
Ale czy zawsze i w każdych okolicznościach trzeba się z kimś podzielić? Zdaję sobie sprawę, że to pytanie brzmi być może prowokacyjnie i nie jest poprawne. Ale do rzeczy.
Kiedy moje dzieci były małe, chodziliśmy na place zabaw. A tam można było się przyglądać rozmaitym wydarzeniom zarówno takim, w którym brały udział dzieci jak i rodzice. Powszechny był następujący obrazek. Przychodzi dziecko z rowerkiem czy z hulajnogą, czy z piłką, czy z lalką, czy z wiaderkiem i łopatką. Widać radość na jego twarzy. Wtem do niego podbiega inne dziecko, które już, teraz, natychmiast chce pobawić się jego zabawką. To pierwsze nie ma ochoty oddawać koledze w dodatku nieznajomemu na przykład swojego rowerka. Nierzadko dochodzi do szamotaniny pomiędzy dziećmi. Płacz. Wtedy do akcji wkraczają mamy. Jedna perswaduje swojemu roztrzęsionemu dziecku, że może mogłoby pożyczyć na chwilę zabawkę koleżance/koledze. Druga z kolei zaczyna półgłosem wyrażać opinię na temat owego samolubnego dziecka i braku umiejętności wychowawczych jego mamy. Atmosfera na placu zabaw robi się nieprzyjemna.
A teraz postawmy się w sytuacji dziecka, które przymuszane jest do podzielenia się zabawką. Czy my czulibyśmy się komfortowo, gdyby nieznajoma osoba chciała na przykład pożyczyć od nas smartfona i przez dłuższą chwilę z niego korzystać. Czy bylibyśmy tak chętni? No właśnie. A przecież dzieci mają takie same uczucia jak dorośli. I jeszcze przeżywają wszelkie sytuacje czy to radosne, czy smutne w dwójnasób.
Nie chcę przez to powiedzieć, że całym sercem popieram egoizm, chociaż … zdrowy egoizm jak najbardziej. Nie pochwalam wyrywania rzeczy z rąk dziecka tylko dlatego, że jakaś zabawka podoba się komuś innemu. No bo z jakiej racji. A poza tym odbierając komuś czyjąś własność w pewien sposób upokarzamy tę osobę. Bo otrzymuje ona komunikat, że tak oto jej uczucia, zdanie, posiadana rzecz nie są ważne.
Nauka dzielenia się z innymi, tak jak każdy proces, wymaga czasu i wysiłku ze strony rodziców. A nie zawsze w ferworze codziennych obowiązków jest ku temu sposobność. Ale trzeba podjąć ten trud dla dobra dziecka i jego relacji z ludźmi. Jeśli samemu się nie potrafi, to poszukajmy wsparcia u innych, którzy ten temat ogarnęli i mogą posłużyć praktycznymi radami.
Tak naprawdę zdrowy egoizm nie jest zły, jak może się na pierwszy rzut oka wydawać.

Wszystko o Twoim dziecku

O czym mogą rozmawiać kobiety? O pracy, o swoich zainteresowaniach, o modzie, o przepisach kulinarnych. Jednak ich myśli zaprzątają dzieci. I nie ma też dużego znaczenia czy są to matki, czy kobiety bezdzietne. Wymieniają się doświadczeniami i poglądami nie z pustej ciekawości, ale z poczucia odpowiedzialności, troski.
W tym miejscu będą pojawiać się relacje z takich właśnie rozmów przy herbacie i domowych słodkościach. Spotkania odbywają się u Krysi.

wszystko-o-twoim-dzieckuMoże trudno w to uwierzyć, ale zabawa jako forma aktywności sięga najodleglejszych początków ludzkości. Jak podają antropolodzy nie istniała dawniej, tak jak i nie ma dzisiaj społeczności, członkowie której nie znaliby zabawy.
Dlaczego jest ona ważna?

Lucyna
Jakiś czas temu przeczytałam zdanie, że człowiek, który jako dziecko nie doświadczył zabawy w dorosłym życiu może wykazywać pewne deficyty czy to w sferze społecznej, czy emocjonalnej. Dlatego uważam, że w życiu dziecka nie powinno zabraknąć miejsca na zabawę.
Dla mnie zabawa jest czasem miło spędzonym. Bez stresu czy rywalizacji. Pamiętam jeszcze z przedszkola, że nie lubiłam zabaw, które właśnie polegały, że ktoś „wygrał”, a inny „przegrał”. Bardzo to przeżywałam. Z tego co wiem od pań przedszkolanek, to moje dzieci też za bardzo nie przepadały za tego typu zabawami.
W domu lubiły się bawić same. Moim zdaniem było to efektem tego, że pobyt w przedszkolu w wystarczający sposób zaspokoił ich potrzebę wspólnej rozrywki. Dla nich czas spędzony w domu był w pewien sposób wytchnieniem, wyciszeniem.
Co robili? Rysowali, układali klocki, oglądali bajki czy filmy edukacyjne, wspólnie czytaliśmy książki. Kiedy była na zewnątrz ładna pogoda, to szliśmy do parku, na plac zabaw czy na spacer. Ala w przeciwieństwie do Bartka lubiła zabawy tematyczne, np. „w dom”. Przy tym głośno komentowała swoje działania.
W domu nie narzucałam ani też nie sugerowałam w co i jak mają się bawić. Wystarczyło, że w przedszkolu byli w pewien sposób obligowani do wzięcia udziału w tej czy innej zabawie.
Dość często moje dzieci odwiedzały swoich rówieśników lub były odwiedzane przez nich. I wtedy zabawie nie było końca.

Krysia
Dla mnie zabawa to niezobowiązujące spędzanie czasu tak, jak dziecko lubi. Chciałabym odwołać się do książki „Szczęście po duńsku”. Autorka tej publikacji była mocno zaskoczona tym, że Duńczycy nie organizują sposobu spędzania czasu swoim dzieciom. gdyż uważają, że te bardziej się rozwijają, gdy bawią się tak, jak chcą. I jeszcze taka ciekawostka. Plac zabaw wymyślili Duńczycy. W jaki sposób do tego doszło? Pewien artysta sporządził instalację w przestrzeni miejskiej i zauważył, że poza dziećmi żaden dorosły się tym nie zainteresował. Może dlatego, że nie miał już takiej wyobraźni jak dziecko.
Uważam, że zabawa powinna być ważnym elementem w życiu dziecka. Bo przecież dzięki niej dzieci rozwijają się, uczą się społecznych zachowań.
Moje dzieci lubiły zabawy tematyczne, np. „w dom”, „w farmerów”, „w zoo”. Kiedy Kuba był sam, to mogłam mu poświęcić więcej czasu i wspólnie braliśmy udział w zabawie. Później to on wymyślał zabawy i angażował w nie młodsze rodzeństwo.

Nina
Dla mnie zabawa spełnia też ważną rolę w radzeniu sobie z przegraną.

Krysia
Zgadzam się. Dlaczego? Bo dzisiaj dzieciom proponuje się cukierkowy świat. A przecież rzeczywistość, w której żyją to też niepowodzenia. Zabawa w subtelny sposób może ich oswoić z przykrymi momentami z życia.

Maria
Najpierw nawiąże do swojego dzieciństwa. Mój czas wolny od nauki czy domowych obowiązków spędzałam z rówieśnikami na podwórku. Wydaje mi się, że w tamtych czasach rodzice mieli więcej zaufania czy to do dzieci, czy do otaczającej rzeczywistości.
Moja Ania nie wychodziła sama na podwórko czy na plac zabaw. Zawsze jej towarzyszyłam. Ona bardzo lubiła wspólne zabawy z rówieśnikami. Kiedy była mała, to bawiłyśmy się wspólnie. Najchętniej „w przedszkole” czy „w dom”. I bardzo dużo czasu spędzała na rysowaniu.

Nina
Jako dziecko bawiłam się z rówieśnikami czy to w lesie, czy nad rzeką. Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, to myślę, że rodzice musieli nam ufać. I nie tylko z powodu miejsc naszych zabaw. O co chodzi? Zarówno w lesie jak i nad rzeką było sporo śmieci. A to mogło dla nas skończyć się jakąś chorobą skórną.
Kasia lubi bawić się sama. Głośno komentuje swoje działania, ale nie chce, żeby ją obserwować. Nie stroni też od koleżanek, z którymi potrafi miło spędzać czas.
Co lubi Kuba? Układać klocki, robić origami. To nie tylko sprawia mu przyjemność, ale uczy go też cierpliwości, wzmacnia koncentrację. Jakiś czas temu zbierał karty z piłkarzami. Nie byłam z tego zadowolona, bo trąciło mi to hazardem. Ale uczył się w ten sposób systematyczności.

Kinga
Ponieważ nie miałam rodzeństwa, to siłą rzeczy dużo czasu na wspólne zabawy poświęcała mi mama. Lubiłam chodzić do parku, gdzie jeździłam na rowerze. Zajmowało mnie liczenie. Bawiłam się z koleżankami na podwórku – gra w klasy, w gumę. Zimą uwielbiałam jeździć na łyżwach.
Dla moich dzieci zabawą i pasją jest słuchanie muzyki. Ale nie tylko. Kiedy chłopcy byli młodsi bawili się klockami, autkami; dziewczynki – lalkami. Tak naprawdę przyjemnością dla całej rodziny jest śpiewanie.

Lucyna, czyli podsumowanie
Zabawy mogą być różnorodne. Najważniejsze, żeby były bezpieczne, ciekawe, miłe i kształciły kreatywne myślenie u dzieci.

Czytamy, rozmawiamy

W tej rubryce będziemy proponować teksty, które mogą posłużyć rodzicom do rozmów z dzieckiem na temat problemów, z którymi może borykać się młody człowiek.

o-ali-wojtku-kocie-i-rysowaniu-na-plocieJak pogodzić się po kłótni?

Sięgnijmy po utwór Marii Łastowieckiej „O Ali, Wojtku, kocie i rysowaniu na płocie”.
Książeczkę można przeczytać lub opowiedzieć.

A oto pokrótce jej treść.
Był sobie płot. Po jednej stronie płotu stał dom, w którym mieszkała Ala. Po drugiej stronie płotu stał inny dom i mieszkał w nim Wojtek. Dziewczynka i chłopiec bardzo się lubili i spędzali czas na wspólnej zabawie. Pewnego razu dzieci pokłóciły się. Dziewczynka nazwała chłopca złośnikiem, a ten powiedział, że ona jest obrażalska. Wtedy Wojtek wziął do ręki kredę i narysował na płocie Alę. Miała nogi chude jak patyki, a na nosie liczne małe piegi. Rysunek był bardzo koślawy, a podpis pod nim jeszcze bardziej. Kiedy Ala to zobaczyła, chwyciła kredę i narysowała Wojtka. Włosy mu sterczały na wszystkie strony, jedna skarpetka była podciągnięta, a druga opuszczona. Ten rysunek też był bardzo brzydki. Obrażone dzieci poszły do domów.
Nadeszła moc. Płot zaczął martwić się, że takie szkaradne i niegrzeczne rysunki zostały na nim namalowane. Poprosił chmurkę, aby pokropiła go deszczem, ale ta odmówiła, gdyż nie miała deszczu w planie. „I szybko odsunęła się na drugi koniec nieba, żeby nie widzieć okropnego malowidła na płocie”.
Na pomoc ruszył wiatr, który rozhuśtał gałązki bzu.
„A gałązki: pac! pac! po kredowych malowidłach. Zmyły wszystkie piegi i rozczochrane włosy, i krzywe skarpetki, i nogi jak patyki.
– Jeszcze, jeszcze! – skrzypiał płot. – Jeszcze zostało sporo do zmycia.
Ale na próżno wiatr wiał, a bez machał gałązkami. Po prosu zabrakło rosy. Nic więcej już nie dało się zmyć”.
Płot zaczął rozpaczać, aż trząsł się z oburzenia. Wtedy z pomocą przyszedł kot. Wziął kredę. „Dziewczynce domalował uśmiechniętą buzię, chłopcu pięknie uczesał czuprynkę. A obojgu narysował nogi w białych skarpetkach. I to ładne, proste nogi, nie żadne chude patyki”.
Kiedy rano dziewczynka i chłopiec przyszli na podwórze, nie mogli uwierzyć własnym oczom. „Na płocie, zamiast brzydkich i koślawych wczorajszych rysunków, piękne portrety z uśmiechniętymi buziami. I nawet podpisane: To jest Ala, to jest Wojtek, zawsze grzecznie się bawimy”.
Ala pomyślała, że narysował to Wojtek, a Wojtek – że namalowała to Ala. I ku radości płotu dzieci zaczęły się wspólnie i zgodnie bawić.

Porozmawiajmy z dzieckiem na temat utworu

  • Kim była Ala?
  • Kim był Wojtek?
  • Jak dzieci spędzały czas?
  • Jak narysował Wojtek koleżankę?
  • Jak namalowała Ala kolegę?
  • Jak zareagował na takie malowidła płot?
  • Jak sądzisz, dlaczego w taki sposób?
  • Kogo płot poprosił o pomoc w pozbyciu się bohomazów?
  • A co zrobił kot?
  • Jaka była reakcja na to dzieci?
  • O co czasami kłócimy się z koleżanką/kolegą?
  • Co zrobić, aby się pogodzić?
  • Wymień 5 cech koleżanki/kolegi, które w niej/w nim najbardziej lubisz?
  • Sporządź piękny rysunek koleżanki/kolegi.